AsHa - wizje objawienia przeczucia snienie jawa
Blog > Komentarze do wpisu
Droga Sloneczna

W epizodzie dzisiejszym mowa byla o Drodze Slonecznej. Nie mlecznej...

W mojej glowie jest teraz mapa dziwaczna, w ktorej droga sloneczna oznacza kierunek prowadzacy w inny wymiar. Kierunek odwrotny do pozycji drogi mlecznej. 

Podroz juz sie odbyla i wiedzialam, ze jestesmy z K. i grupka  ludzi po tamtej stronie. 

Przysluchiwalam sie w roztargnieniu - niestety nic nie pamietam z tresci - jakiejs rozmowie zgromadzonych nieopodal ludzi, z ktorych jeden spokojnym, wywazonym glosem relacjonowal przebieg podrozy i uklady panujace w aktualnym swiecie. 

Czesc ludzi, tak jak my byla tu jakby bardziej przypadkowo lub z innego powodu...w kazdym razie bylo pewne, ze szykujemy sie juz do powrotu. Ci inni jakby nie. 

Ja jak zwykle zajmowalam sie tym, co i tu dosc sporo czasu mi pochlania - wybieralam jakies kosmetyki (!) bo zdaje sie, ze to mi jakos przeszlo glebiej i nie wiadomo nawet co ma symbolizowac. Budzac sie powiedzialam "kazdy probowal zabierac jakies tam swoje drobne paskudztwa"...czy moze to bylo inne slowo, wiem, ze troche mnie zaskoczylo. Jesli to nie bylo nawet to "paskudztwo" to cos w tym stylu...drobiazg, bzdura, Nichtigkeit...takie cos. 

I bylo tak, ze ktos powiedzial  "W zadnym wypadku nie ubieraj kurtki...to sie wszystko popali, nie przetrwa". Byly osoby, panie, ktore selekcjonowaly rzeczy podroznych. W moim przypadku pani wyciagnela tych pare kosmetykow, ktore chcialam zabrac i powiedziala z lekkim usmiechem, ze nie. Potem ja jednak mimo to (uparciuszek) biore to i owo i licze, ze i tak sie uda. 

Inni maja  jeszcze wiecej tego bagazu. A jednak. Nie jest ze mna tak zle...

Mysle o synku, ze nie wie kiedy przyjedziemy, nie wie juz dlugo nic o tym co robimy. Mysle o tym jakby z kapletnie innej perspektywy. I zdaje sobie z tego sprawe. Jestem w tym wszystkim troche jak przed naszymi tutejszymi podrozami. Jest podobienstwo. 

Inni ludzie i K. poszli juz. Ja tarabanie sie jeszcze z tymi malutkimi torebeczkami z jakimis przedmiotami. Widze faceta z branzy "przewozowej" gdzies w poblizu i pytam go po niemiecku o duza torbe. Rozumie mnie i dostaje od niego torbe z przedziwnym logo tej Intergalaktycznej albo i Inter-wymiarowej firmy transportowo-lotniczej-czy kto wie jakiej. 

------------------------------------------------------------------------------------------

Az rece opadaja...to mi naturalnie daje do myslenia. Jak bardzo jakies przywiazanie do rzeczy moze sie zakorzenic. Trzeba cos z tym zrobic, zeby nie blyo potem jaj. Swiadomie sie dystansowac. Nie-identyfikowac. Pierwszy krok zrobiony. Umiem to dostrzec i widze smiesznosc sprawy...tak. To juz cos...hmmm.

 Aktualnie konfrontuje sie tu z pozbywaniem sie tych wszystkich Alt-lasten, stare ciuchy, jakies papiery, notatki o roznej tresci, ktore kiedys moze cos znaczyly ale nie przetrwaly proby waznosci;), no i masa kosmetykow, ktore zawieraly za duzo chemii. Wiekszosci sie juz pozbylam. Masa rzeczy poszla do kosza. Ale mimo to strych wciaz wola. Tam jest potencjal do pozbywania sie. 

Duzo sie wydarzylo w tym kierunku ale to wciaz nie wszystko. Ten proces aktualnie dosc intensywny jest. 

 

 

czwartek, 22 grudnia 2016, buffalo66

Polecane wpisy

  • Rzeczywistosc rownolegla

    Ach te rzeczywistosci rownolegle. W koncu wiem, ze to one. Bo czym mialy by innym byc. Te domy, ci ludzie,  i jak zwykle moje loty. W kazdej z nich  o

  • Nocne loty

    ...sa pozbierane. nocneloty.blox.pl  

  • Zapisek aktualny (nibyjakby)

    Zapisuje bo duzo sie niby zmienilo.  Wszystko sie formuje na nowo. Jakby. (niby i jakby to nieodlaczne czesci takich wpisow). Sny sie pojawily kapletnie in