czwartek, 19 listopada 2009
Forsa na podlodze
K. i L. licza forse, przeznaczona na zakup domu. Epokowy moment. Pozdrawiam! Do zobacznia w HH albo Sz-nie. Biedny sex
Moze to byla cisza przed burza, ale nawet gdyby - teraz byla cisza. Wstawala od paru dni z blogim uczuciem, tak, to byla blogosc. Skad sie wziela? W tej jakosci...Nie miala pojecia. A moze miala, moze liczyla, ze to efekt tych wszystkich nocnych transformacji. Tych zmagan ze soba, ze swoim sposobem myslenia, z demaskowaniem mechanizmow. Z tym, co nazywala Achtsamkeit. Noce pelne snow, kupa materialu. Dzis jakies dziecko wpadajace pod samochod. Obserwowala to z drugiej strony ulicy. Nie mozna bylo zapobiec, dziecko wybieglo szybciutko, na pelna samochodow jezdnie. I chop - lezalo pod maska, z przodu. Dziwne, ale slyszala potem jakies komentarze, ze nic mu sie nie stalo. Cud. Okropna scena aktu seksualnego. Cos bardzo dziwnego. Facet bierze kobiete od tylu, ona kleczy. Wyglada jak udreczona ale robi to - beznamietnie, nie broni sie ani troche. Przychodzi nagle jakis inny, maly, beznadziejny czlowieczek, karykatura mezczyzny, meskosci...i podlacza sie do nich z przodu (pytajac przedtem tego z tylu o zgode, ale takim tonem jakby mu sie to co najmniej nalezalo, jakby tylko sie spoznil) - na rozne sposoby. Kobieta jest u kresu ale nie reaguje, tepo poddaje sie sytuacji. Potem slyszy jak mowi, jak sie skarzy, jej szara twarz jest coraz smutniejsza. Stoi na jakims przystanku, jest smagana wiatrem, wlosy bez polysku, szarosc. Myslala nad ta scena i dlaczego to tak musiala zobaczyc. Dlaczego w tej formie. Przez pare dni przychodzily jej do glowy rozne konstrukcje. Slowa "ficken", byc "gefickt" uzywa sie tu w wulgarnej mowie potocznej jak fakt ostrego wykorzystania, czegos, na co czlowiek jest skazany. Tak, ze w tej postaci mogloby to oznaczac jej strach przed taka ewentualnoscia. Czesto sama uzywala tego okropnego zwrotu jesli chciala podkreslic cos chamskiego, cos czego nie mozna uniknac. Obrzydlliwy przymus. Sprawa z praca tez wywolywala na niej takie wrazenie - "man fickt die Leute, man beutet die aus..." jakos tak. Wiec moze w tym kierunku. Dziwnym sposobem cala ta biedna, okrutna, lekko sadystyczna scenka wywolala w niej uczucia fascynacji - obrazem, precyzja, uczuciem podporzadkowania sie/panowania/ausgeliefert sein - jakby druga strona medalu, ktora jest takze dostepna jej percepcji. Dwie strony - zlaczone w jedna. Mimo swoich sprzecznosci, mimo wszystko - to byla jedna i ta sama scena, ktora wywolywala tyle uczuc.
poniedziałek, 16 listopada 2009
Hafen City Hamburg
Jedno z moich ulubionych miejsc w Hamburgu. Mam wrazenie, ze w tym miejscu cos sie zaczyna. Zawsze czuje tu zryw nowych energi. A call for evolution beyond ego
"Ego jest jedyna przeszkoda w drodze do oswiecenia. Ego to duma. Ego oznacza aroganckie samouwielbienie. Ego jest bardzo gleboka mechaniczna i natretna potrzeba widzenia osobistego JA jako oddzielonego od innych, od swiata, od uniwersum. Ego jest zaprzeczeniem prawdziwej milosci - obsesja odzielenia, narcyzmem i nastawieniem na samego siebie." "Moja perspektywa opiera sie tylko i wylacznie na perspektywie oswiecenia. Jesli psycholog mowi o ego, chodzi wtedy o cos innego. Uogolniajac psychologiczna definicja ego to "struktura organizacyjna naszej psychiki".(...)Jesli ta funkcja nie jest spelniona, nie jest z nami dobrze. Jesli nauczyciel spirytualny uzywa slowa "ego", ma na mysli psychologiczny wezel w swiadomosci, ktory jest glowna przyczyna uczucia rozdzielenia od calosci zycia. Jeszcze raz: ze spirytualnego punktu widzenia ego to duma, zadza zakochanego JA by widziec siebie odzielonym. "(od reszty) pada pytnie czy nie powinnismy zajac sie ego na zasadzie psychologicznej, by moc lepiej zrozumiec nas samych i przyczyny cierpienia... "To tak, jakby ktos powiedzial "Uwazam, ze zanim sie wykapie i bede naprawde czysty powinienem skoczyc do kontenera ze smieciami i troche sie rozgladnac". Andre Cohen, Living enlightement A call for evolution beyond ego tlum. wlasne z niemieckiego Oni spia
Przedarla sie przez ciemnosc. Bylo to mniej bolesne niz myslala. Trudnoscia bylo podjecie tego kroku. Stan, w ktorym byla przedtem byl znacznie "straszniejszy". W trakcie przemierzania ciemnosci juz sie nie bala. Nie trwalo to dlugo. Moment albo krocej. Wyszla gdzies na schody. Panowal tu polmnrok. Ale mogla juz rozpoznawac szczegoly. Byla sama na jakims korytarzu z dzwiami. Korytarz mial kondygnacje - schody - i drzwi po obu stronach. Stala gdzies na poczatku, nie calkiem na dole. Nagle zauwazyla, ze ktos wyszedl na dole i przemierza po omacku teren. Padlo stwierdzenie "przecieraja oczy, obudzili sie ale jeszcze nie calkiem, niektorzy chca spac dalej", "beda bladzic po omacku jak lunatycy". Zapukala do innych drzwi po prawej stronie. Uslyszala ostre "Nie wchodz, chce jeszcze spac!" Glos z dolu "oni chca jeszcze dluzej pospac, to potrwa".
sobota, 14 listopada 2009
Asha - Nadzieja - Zycie - Prawda
Snilo jej sie, ze oglada jakies stare pismo. Jakis papier z masa tekstu w nieznanym jezyku. Hebrajski, perski albo...awestyjski...Jakis rodzaj zestawienia, kroniki. Ktos powiedzial do niej, ze tutaj moze odczytac swoje nowe imie. Asha. Imona byly wypisane w jednym rzedzie. Zaraz po Asha bylo Ashe itd. Asha bylo wydrukowane tlusta czcionka. Padlo jeszcze zabawne skojarzenie z polskiego Asha - Joanna??? - ktos dorzucil -... no wiesz tak jak ASIA - podobne brzmienie...moze mialo mi to pomoc w zapamietaniu... W momencie przebudzenia pomylsala o tym, ze Asche po niemiecku to popiol - mylsala o symbolu - przemijanie, zycie. Tylko dlatego zapamietala ta sekwencje snu z imieniem. Od popiolu. Po ostatecznym przebudzeniu i dwugodzinnej rozmowie z E. sprawdzila znaczenie imienia Asha: Ashaweiblich: Leben - Zycie nastepne odniesienie z Sanskrit oznaczalo Nadzieje, Zyczenie, Perspektywe. Jeden odnosnik ze staro iranskiej religii okresla mianem ASHA - Prawde.
piątek, 13 listopada 2009
Andrew Cohen
"Jest interesujace, jesli sie zaczyna rozumiec, ze Impuls spirytualny jest tez Impulsem do wyzszego polaczenia, szczegolnie dla tych ktorych rozwoj postapil juz dalej. Najpierw Ipuls ten wystepuje jako zyczenie doswiadczen glebszego odczuwania, zyczenie polaczenia sie z zyciem, ze swoja najglebsza czescia, polaczenia z caloscia. Jednak gdy zaczynamy budzic sie odnajdujac w swojej glebi Calosc i Pelnie stwierdzamy, ze czesc tego spirytualnego Impulsu polega na pragnieniu polaczenia sie und spotkania z innymi ludzmi - w kontekscie glebszej Calosci, ktora rozpoznalismy i doswiadczylismy i w ktorej sie odnalezlismy (dosl. obudzilismy). Nie sadze, ze mozna oddzielic jedno od drugiego; innymi slowy: nie jest mozliwe oddzielenie zyczenia doswiadczen glebszych stanow od zycznia polaczenia sie z innym ludzmi na glebszym poziomie. I dlatego jak mysle ludzie spirytualnie obudzeni czesto chcieliby stwarzac nowe kontakty/stosunki poniewaz chcieliby spotykac sie w kontekscie czegos glebokiego, czego moze przedtem nie byli swiadomi." Cytat: Andrew Cohen w moim tlum.
Uwzglednic kontekst w jakim zyjemy
Czula jak w glowie jej sie kreci od mysli, ktore jakos nie potrafila ujarzmic. STOP! Nie myslec, nie kombinowac...Lekkie bole w okolicy serca. Pulsowanie. Przewracanie sie z boku na bok. Znowu tak pozno, trzecia w nocy i tak juz praktycznie caly tydzien...Samopoczucie jakby przed-grypowe, ale moze to tylko zmeczenie. Slady nowej swiadomosci... nowi ludzie, nowe wizje. Zlinkowala ich ze swoja strona. Byli zatem polaczeni wirtualnie. Czytala teksty Andrew Cohen z duza przyjemnoscia, przed nim odkryla tego Austriaka o twarzy Jezusa. Thomas Hübl. Czy to sa te nowe rzeczy, ktore maja wkroczyc w jej zycie? (juz wkroczyly) Ta nowa droga? (nie taka znowu nowa) Wizja ewolucji swiadomosci, elity, ktora widzi koniecznosc dzialan, staran, zmian. Zmiany nie tylko w jej zyciu, zmiany na planecie, zmiany w kosmosie - kto wie jakie kregi zatacza taka zmiana w niej samej. (Wiedziala, ze zatacza duze kregi...) Czy nie siega za wysoko? Niewielu bedzie to rozumiec. Niewielu z jej otoczenie. Ale czy to wazne. Trzeba bedzie pozbyc sie tylu przyzwyczajen...tyle sie nauczyc. Istnieje jakas inna droga? Co przeszkadza w podjeciu tego tematu? Ciagla mowa o rozszerzeniu kontekstu. Krotko przed zasnieciem zadala sobie jeszcze jakies pytanie...nie pamietala rano jakie. Odpowiedz kierowala ja na kontekst, na szersze odniesienie.
środa, 11 listopada 2009
Slonce i Ksiezyc
Bylo slonecznie i zielono, gdzies na wsi.
Siedziala na trawie, na malej gorce i patrzyla. Widziala pracjujacych ludzi wkomponowanych w krajobraz. Paru mezczyzn. Jednym z nich byl jej ukochany. Patrzyla na niego i na innych. Patrzyla z uwaga. Jej ukochany mial siwe, dluzsze wlosy. Jego sylwetke spowijala jakas promiennosc, jakis czar nieziemski. Byl jak Bog! Patrzyla i wchlaniala ten obraz. Stal daleko ale nagle jakby przyblizyl sie do niej i... usmiechnal sie. Usmiech wyfrunal z jego serca jak motyl! Ona tez usmiechnela sie do niego i w tej sekundzie cos sie odmienilo. Czula to. Usmiechy splecione w sercach. Poczula Serdecznosc i Milosc w jakiejs krystalicznej formie. Nie byl watpliwosci: ona byla Sloncem - on Ksiezycem.
poniedziałek, 09 listopada 2009
Zmiany
Dni uplywaly jak to one. Spala coraz mniej. Miala wrazenie, ze cos sie w niej na nowo formuje. Jednak wydawalo jej sie, ze konca w tym nie ma. Cos sie formuje bez poczatku i bez konca. Proces ten prawie bolal. Byl jak cialo, ktore nabiera masy i rozciaga sie gdzies w trzewiach, szuka miejsca zaczepienia. Szuka. Myslala o swoim glosie, tej muzyce, ktora sie ciagle rodzila i umierala w zapomnieniu. Tyle pomyslow, klimatow, zachwytow. Moze nawet to wszystko na nic. A zreszta czemu nie. Nic to tez juz cos. Byla czasem bardziej NICZYM niz CZYMKOLWIEK. Tak sie czula. Tylko wtedy, gdy musiala cos formulowac - tak jak przed tym kulturalnym Mecenasem o gestych, siwo czarnych brwiach i pieknych oczach. Mowila o sobie z rozmarzeniem. O tym wszystkim czego jak to on sie wyrazil nie "sprofesjonalizowala" - pomyslala wtedy o slowie materializacja. Wtedy stawala sie slowem. Byla chetnie slowem, komunikowala lekko i przyjemnie. Zwracala uwage na slowa i ich polacznenie z tym, co czula w glebi - Mecenas uzyl slowa "ausgefeilt" - w sensie wycyzelowne, dopracowane. Komunikatorka. Kiedys pomyslala, ze to slowo jest jakims okresleniem medialnym, spirytualnym. Komunikacja pomiedzy swiatami...Ktorymi? Moglaby teraz przynajmniej czesc tych fantazji zmaterializowac. Jednak byla troche za malo konkretna. Sprzeciw: wyszukala dzis adres studia, ktore obrabia gotowe projekty muzyczne. Adres grupy, ktora pracuje z glosem ( w czwartki) i szkole w ktorej mozna nauczyc sie techniki obrabiania wlasnych video-clipow (w poblizu). Wszystko to udalo jej sie zlokallizowac. Wszystko to wsadzila do faworytow. Lubila piekne wizje i snula je w teoriach. Ale nie bylo to dla niej problemem, zadna ambiwalencja - bynajmniej. Taka byla. Mecenas tez powiedzial cos o sprzecznosci - ktora nia nie jest, bo znalazla "nisze" w ktorej zyje. Ten blog na przyklad, byl pewnie jedna z nich...czyms takim. I pare innych rzeczy. Wspominnal tez o aktorstwie, tym w wydaniu polskim - wtedy nie bylo niczego takiego w poblizu...teraz juz troche za pozno:)) Czula, ze cos musi zmienic. Cos powinna zmnienic. I przy tym sie bawic:) - wszystko inne smierdzialo zastojem i obowiazkiem, nie wywolywalo w niej zadnego rezonansu.
What Else Is There
Röyksopp byli ostatnio w Hamburgu z nowym albumem Junior, ktory dostane dopiero w srode. Tlumaczenie nie moje. Byłam na drodze Ale Ty mnie nie widziałeś Zbyt wiele świateł na zewnątrz, Ale nigdzie tutaj To ja byłam na drodze, Wciąż mnie nie widziałeś I błyszczące światła i eksplozje Drogi i coraz bliżej Pokonujemy dystans, ciągle nie razem Jestem burzą, jestem cudem I błyszczącym światłem, marą nocną i nagłą eksplozją Nie wiem o co jeszcze poprosić, Wypowiedziałam tylko jedno życzenie To o tobie i słońcu, Porannej gonitwie, Historia mojego stworzyciela, O tym, co mam i za co cierpię Mam złote ucho ucinam i kłuje I co jeszcze tam jest?? Pokonujemy dystans, ciągle osobno... Jeżeli jestem burzą, Jeżeli jestem cudem Czy będę mieć błyszczące światła, nocne mary i nagłe eksplozje? Nie ma pomieszczenia gdzie mogę pójść, Ty też masz tajemnice |
Archiwum
Zakładki:
Inspiracje
Moj drugi blog
|